niedziela, 9 lutego 2014

яσz∂zιαł II ,,¢σ נα тυ яσвιє?"

                Zemdlałam. Ocknęłam się już kilka minut temu, lecz postanowiłam nadal leżec w bezruchu, słuchając osób, które rozmawiają na mój temat.
- Ja uważam, że to wcale nie jest taka zwyczajna dziewczyna. A wy jak sądzicie?-Usłyszałam głos, który przedtem próbował jako pierwszy mnie obudzic- No jak myślicie?
-Ja sądze, że ona ma coś wspólnego z Posejdonem lub Szu. A ty, Lucas?
Przez chwilę chłopak imieniem Lucas szeptał coś na ucho swojemy rozmówcy. Widocznie nie byli tu sami.
Wyczuwając, że Luke chciał coś powiedziec, postanowiłam otworzyc oczy.
Wykonałam to, co postanowiłam zrobic i lekko się  przeciągnęłam:
-Co. Co ja tu robie? Kim jesteście?-Zapytałam, przeciągle ziewając-Czy nadal jestem w tej koloni? A gdzie Blackfire? Gdzie Ricardo?
-O,obudziłaś się.-Powiedział chłopak- Jesteś w moim domu. Blackfire... Chodzi Ci o Jasmine Blacked?
Krótko przytaknęłam, ale Luke nie czekał na odpowiedź:
-Ona właśnie poszła na cwiczenia. W całej koloni panuje nieład. Ty go spowodowałaś. A Rick wyszedł i nie wrócił do teraz.
Próbuje to zrozumiec, ale nic do mnie nie dociera. Odkąd jestem w ,,Koloni Czterech Żywiołów" po prostu nie mogę poukładac w głowie myśli, mam ich za dużo. Już sama niewiem co o tym wszystkim sądzic.
Usiadłam i rozejrzałam się po pokoju.
-Jak masz na imię? Zadaje się, że to chyba twój dom?-Zapytałam-A gdzie poszedł twój kolega?
-Ja jestem Lucas Airde. Tak, to mój dom. A propo tego ,,mojego kolegi"...To brat Rick'a-Nicholas.
Nie odzywaliśmy się, widziałam niepewny wzrok Luke'a skierowany w moje oczy. Zwróciłam uwagę  na jego dom. Wszystko było brązowo-szaro-czarne.
-Muszę na chwilę wyjśc, poszukam Nicholasa.
Poczekałam, aż Lucas wyjdzie. Zostałam sama. Tylko ja i moje myśli. Ja, i stary dom z drzwiami, które prawie wyrwałam.
Mój wzrok przyciągnął notes A4 leżący na biórku. Notes jest ciemno fioletowy, więc odróżnia się od pozostałych rzeczy.
Podeszłam, i wzięłam notatnik. Na pierwszej stronie widniał napis-,, Czarne Myśli Lucasa Aird'a ". Przewracałam strona po stronie, nie panując nad zdziwieniem. W brulionie Lucas zapisywał swoje myśli, w postaci komiksu.
Usłyszałam kroki, więc szybko odłożyłam rzecz na miejsce i wróciłam do pozy, w której byłam, kiedy Luke wychodził z domu.
-Już jestem. Blackfire także wróciła. Dobrze, więc zaprowadze Cię teraz do Nicholasa i on przyszykuje Ci jakieś tymczasowe mieszkanie.Pewnie będziesz musiała mieszkac w nim do czasu, kiedy zostanie wyjaśnione twoje pochodzenie, cel, w jakim tu przyszłaś i czy jesteś zwyczajną dziewczyną.
Wyszliśmy z domu. Wolno podążałam za nowym znajomym, robił duże kroki, więc byłam w tyle. Nagle zapytałam lekko drżącym głosem.
-Luke, czy to możliwe, że jestem ,,człowiekiem pół mocy"?
-Obawiam się, że tak. A możliwe nawet, że zostaniesz tutaj już na zawsze.-Powiedział z delikatnym uśmiechem na twarzy- Oczywiście niechce, żebyś zrozumiała mnie źle. Bardzo chcę, żebyś została!
-Nie musisz się tłumaczyc, rozumiem-Zaśmiałam się- Czy ten obrośnięty mchem dom, to dom Nicholasa?
-Tak, a teraz ja się ulatniam. Wiesz gdzie mnie znaleźc....
Zapukałam do drzwi...
-ANN, twój tymczasowy dom jest tuż obok, jestem zajęty.
Obok domu Nick'a stał mały, biały, zadbany domek odróżniający się od pozostałych.
Podeszłam do niego i otworzyłam ciemno-brązowe drzwi...

piątek, 7 lutego 2014

яσz∂zιαł I ,, zαgυвισηє муśℓι "

                  Zasnęłam w środku lasu, przytulona zimnawą mgiełką zwyczajnie zwaną rosą. Poczułam dreszczyk emocji wiedząc, że nie wiem gdzie się znajduję. Las... Wielki las... Dużo zielonych liści... To las liściasty. Ale co mi po tym?
Lekko uniosłam głowę, sprawdzając, czy jestem sama. Myśląc, że nikogo niema ze mną-myliłam się. Pod niedalekim drzewem ujrzałam dziewczynę o prostych, czarnych włosach. Zorientowała się, że nie śpię i natychmiast do mnie podeszła. W jej czarnych oczach dało widac się podekscytowanie i zapał. Jakąś tajemniczą iskierkę, której nigdy do tąd nie zauważyłam u nikogo z moich znajomych.
-Kim jesteś?-Poderwałam się- Gdzie ja jestem?
-Spokojnie... Jestem Jasmine Blacked. Mów mi Jas. A ty jak się nazywasz?
Przez chwilę układałam w głowie myśli, po czym odpowiedziałam na zadane pytanie:
-Anabell Tear. Przyjaciele mówili na mnie po prostu Ann. 
Przez chwilę siedziałyśmy w ciszy. Domyśliłam się, że robi to co ja- Myśli jak rozwinąc temat.
-Ann... Mam pytanie.-Powiedziała Jasmine- Odpowiesz mi?
-Nie zaprzeczam, o co chodzi? Mów prosto z mostu.-Odpowiedziałam bez zastanowienia-No dalej.
-Jest pewien problem. Ten most z którego mam mówic wcale nie jest prosty...
-A jaki jest?- Zaśmiałam się- Krzywy?
-Skąd wiedziałaś?! Umiesz czytac w myślach? A więc chodzi o to, co widziałam.
-Po prostu chciałam zapytac, czy wiesz jak się tu znalazłaś?
Rzuciłam na Jasmine spojrzenie. Minę miała niepewną a jej oczy błyszczały bardziej, niż zwykle.
Po chwili zastanowienia odpowiedziałam:
-No właśnie nie bardzo. To źle?
-Nie, nie. Tak myślałam. Zaraz Ci wszystko wytłumaczę.
Kolejne kilkanaście minut szłyśmy w całkowitej ciszy.
         Nadal otaczała nas zieleń, choc las był już znacznie rzadszy. Słońce lekko przygrzewało moje plecy a delikatny wiatr muskał policzki.
Dla odmiany postanowiłam zamiast patrzec pod nogi, patrzec przed siebie. Teraz stałyśmy na wielkiej łące,a  przede mną ukazała się ogromna biała flaga.
- Oto ,, Kolonia Czterech Żywiołów ".- Powiedziałą Jasmine.
Zostawiłam Blacked w tyle, i zrobiłam kilka kroków do przodu.
Nie mogę uwierzyc własnym oczom. Właśnie ujrzałam mityczne stworzenia. Takie, o jakich słyszałam lub czytałam tylko w ,,Mitach Greckich".
Nie zważając na moją koleżankę, zaczełam biec, aż przekroczyłam linie, gdzie spotykały się obie flagi.
Ujrzałam stado pięknych pegazów. Sama już niewiem, co jest piękniejsze. To, że to jestem czy to, jak tutaj jest ślicznie. Chciałam podejśc do sfinksa, lecz drogę zagrodził mi satyr, czyli pół człowiek pół koza. Niewiedziałam co o tym sądzic, więc zaczęłam rozmowę:
-Dzieńdobry panie...
-Ricardo. Mój mi po prostu Rick. A ty jesteś...?
-Z tego co pamiętam, jestem Anabell Wells.
-Dobrze, a co tutaj robisz i ... Dlaczego tutaj jesteś? Wyglądasz na zwyczajną dziewczynę, a tutaj nie trafiają normalni ludzie. Musi byc w Tobie coś magicznego.... A widziałaś może taką czarnowłosą dziewczynę o takiej wysokości?-Pokazał dłońmi.
-Chodzi o Jasmine Blacked?
-Tak, tak. Skąd ją znasz? Blackfire uciekła dzisiaj z cwiczeń i zastanawiałem się, co jej odbiło.
Rozmowa ciągła się przez jakiś czas. Satyr, którego poznałam okazął się miłą osobą. A raczej stworzeniem. Niespodziewanie nasunęło mi się pytanie dotyczące Jas:
-Rick, dlaczego nazwałeś Jasmine ,,Blacfire"? O ile się nie mylę, ,,black" znaczy czarny a ,,fire" ogień. Czarny ogień?
-Wiedziałem, że o to zapytasz.-Zaśmiał się- Otóż to... Ale zanim zacznę opowiadac, powiedz czy Jasmine opowiadała Ci o tej kolonii?
- I w tym sęk, że nie.
Po dłuższym namyślę Ricardo odpowiedział. Składał zdania bardzo powoli i dokładnie. Mówił tak, jak mówi się do małego dziecka. Mój rozmówca zaproponował spacer, na który się zgodziłam. Nadal czekam na odpowiedź.
-Więc zacznijmy od tego, że ,,Kolonia Czterech Żywiołów" to obóz, gdzie mieszkają i uczą się ludzie o nadprzyrodzonych mocach, rozumiesz?-Przytaknęłam krótko- Mówimy tu o dzieciach Bogów.
-Chodzi o ,, pół-magicznych"? - Powoli zaczynam rozumiec sytuację, choc nadal niepewnie odzywam się do satyra.-Tak?
-Powiedzmy. Tutaj nazywamy ich ,, ludziami o połowie mocy". Trafiając tu, musisz byc jednym z nich.
-Słucham?-Oburzyłam się- Na pewno nie jestem ,, człowiekiem o połowie mocy"! Niby dlaczego miałabym nim byc?

Rick uspokajał mnie przez następne kilka minut, a w tym czasie zdążyła dogonic nas Jas.
Postanowiłam powiedziec jej, co jest grane:
-Jasmine! Musimy sobie coś wyjaśnic!
-Tak,Annabell? O co chodzi?
-Wiedziałaś, że trafiając tu muszę byc ,,człowiekiem o połowie mocy"?!
-Składa się, że tak i właśnie to próbowałam Ci powiedziec przez cały czas! Nie gniewaj się.

Układałam w głowie myśli, ale to wcale nie przychodziło mi z łatwością jak dotąd. Zorientowałam się, że w głowie słyszę czyjeś głosy.

Zaczęłam biec sama nie wiedząc dokąd zmierzam. Wiedziałam tylko, że chcę uciec od rzeczywistości, od mojego świata. A bynajmniej od świata, w którym się teraz znajdowałam. Jestem tym wszystkim tak bardzo wyczerpana. Chciałabym teraz rzucic się na łóżko. I spac, i spac, i spac. Przed moimi oczami ukazał się mały domek. Bez zastanowienia wpadłam do niego, prawie wyrywając spruchniałe drzwi. Zobaczyłam wysokiego chłopaka o blond włosach. Kim jest? Otoczyła mnie przezroczysta mgiełka, powieki stały się ciężkie. Czuje, że moje nogi się uginają...

          

ρяσℓσg

Jestem Anabell, mój wiek sięga 15 lat. Na pozór zwyczajna dziewczyna... Ale wcale nie jestem taka normalna. Jestem wyjątkowa, jestem inna niż pozostali.